Rozmowa z Gustavem Thibon, który swoją więź z Simone Weil ujął następująco: Odwołując się do moich wspomnień i rozmów z nią, bez trudu przyszłoby mi nakreślić jej portret, o dużym powierzchownym podobieństwie, a tak oryginalny, że zachwyciłby wszystkich amatorów autentycznego szczegółu i anegdoty. Zbyt się z nią przyjaźniłem, abym mógł to zrobić: brat nie może mówić o siostrze tak, jak jeden pisarz o drugim.

We wstępie do pierwszego wydania „Siły ciążenia i łaski”, pisał: Jest dla mnie czymś bolesnym oddawać w ręce czytelnika tę przedziwną książkę Simone Weil. Do tej pory tylko z nielicznymi przyjaciółmi dzieliłem to szczęście, jakim było obcowanie z nią samą i z jej myślą: a dziś mam gorzkie poczucie, jakbym zdradzał obcym jakąś rodzinną tajemnicę. Pociesza mnie tylko jedno: myśl, że jej świadectwo, przeszedłszy przez tę nieuchronną profanację, jaką pociąga za sobą rozgłos, dotrze do paru bratnich jej dusz.

*

Alain, nauczyciel z Liceum, wspominał ją w ten sposób: Znam tę dziewczynę; wychowałem ją; opłakiwałem jej śmierć; i jestem wdzięczny, że pozostawiła po sobie tę wspaniałą książkę [Zakorzenienie] […] ta temperamentna dziewczyna pozostaje dla mnie tajemnicą […] nadałem jej przydomek ‚Marsjanka’… (co miało podkreślać jej całkowitą odrębność względem otoczenia, choć zdaniem Simone Pétrement, inspiracją była tu raczej semantyka spod znaku H.G. Wellsa).

*

O. Joseph-Marie Perrin, duchowy opiekun Simone Weil: Simone opisała konflikty między tym, co mistyczne a tym, co społeczne, między tym, co ludzkie a tym, co nadprzyrodzone z wyjątkową głębią i siłą; ma w tym swój udział zarówno łaska, która ją wezwała i oświeciła, jak i rodzaj jej inteligencji, która do wszystkiego podchodzi z uwagą, wreszcie jej doświadczenie, być może jedyne, które dało jej poznać od wewnątrz zarazem najbardziej wyrafinowane kręgi intelektualne oraz środowiska robotnicze i rewolucyjne w stanie wrzenia.

*

Styl życia, odważne postulaty, graniczne wybory sprawiły, że i Witold Gombrowicz nie pozostawał wobec niej obojętny: Weil nie jest ‚wierząca’, jest zakochana […] wprawdzie ten stan miłości, w jakim żyła Weil, jest mi organicznie niedostępny, ale może znalazłoby się jakieś rozwiązanie analogiczne…

A Weil? […] Wariatka prawie, zamknięta w hermetycznej sferze, nie wiedząca gdzie żyje, w czym żyje, bez wspólnego mianownika z innymi. Oderwana. Wielkość ta w zetknięciu z pospolitością przegrywa, ulega z miejsca śmiesznej degrengoladzie…

Przykład: Weil. Czy ona chce łączyć się z Bogiem, czy też, poprzez Boga, z innymi ludzkimi egzystencjami? Czy kocha się w Bogu, czy też, poprzez Boga, w człowieku?

I jeszcze wyimek z tekstu Gombrowicza z okazji hiszpańskiej edycji „Siły ciążenia i łaski”: Zapoznajcie się z nią, bo bije w jej dziele torturowane i mroczne serce naszych czasów.

O ‚Sile ciążenia i łasce’ Simone Weil

*

…ta szalona, ta wariatka… zżymał się Józef Czapski, który w swoich zapiskach, listach, esejach co rusz do niej nawiązywał. Całe życie Weil to dążenie do stworzenia ‚wyższego automatyzmu dobra’ przez nieustanne pogłębianie świadomości coraz bardziej oczyszczonej z wygodnych złudzeń, nieuświadomionych zakłamań.

…musiała mieć wolę żelazną, że osobiście dla niej wola nie była prawie problemem.

…bo i jej notatki nieprzeznaczone dla druku to jeszcze ‚ja’, ale ‚ja’ skazane na zniszczenie, na zagładę na drodze mistyki i zupełnego całopalenia.

Wśród zapisków Simone Weil w ‚Pesanteur et grâce’ jest jej krótka notatka, do której zawsze powracam…

*

Czesław Miłosz w Przedmowie do „Wyboru pism”: Nie nadawala się do życia. Krótkowzroczna, fizycznie mało sprawna, czysta, prawa, nieustraszona, trochę przerażająca uniwersyteckich kolegów, zwana przez nich ‚Czerwoną Dziewicą’, zrażała ludzi zaniedbaniem w stroju i zupełnym brakiem kobiecości, a zapewne i nadmiarem książkowej wiedzy. A wcześniej w „Ziemi Ulro”:…o wiele zanadto neoplatońska i manichejska i uduchowiona, jak na moją wschodnioeuropejską gruboskórność. W zbiorze esejów „Emperor of the earth. Modes of eccentric visions” (Berkeley 1977) znajdziemy swoisty ‚hołd złożony myślicielce skrajnie przeciwstawiającej się światu i panującym w nim mocom’. Chodzi tu o rozdział 7, w którym noblista eksploruje mapę odniesień cechujących piśmiennictwo Simone Weil, następnie stwierdza: The importance of Simone Weil should be, I feel, assessed in the perspective of our common shortcomings. We do not like to think to the bitter end. We escape consequences in advance. Through the rigor exemplified by her life and her writing (classical, dry, concise), she is able to provoke a salutary shame. Why does she fascinate so many intellectuals today? Such is my hypothesis: If this is a theological age, it has a marked bias for Manichaeism. Modern literature testifies to a sort of rage directed against the world which no longer seems the work of a wise clockmaker.

*

Znane są filozoficzne inklinacje Adama Zagajewskiego; charakterystyczna ciemna tkanka jego wierszy podszyta metafizycznym olśnieniem. W eseju zatytułowanym „Odeszli wielcy poeci”, pisał: Jest ciemny świat, którego nie pojmujemy. Są słowa, które narzucamy na czas i ciemność... Piękno, zło, duch, prawda, zanik, zachwyt, wolność, pragnienie to pojęcia trwale zadomowione w tej poetyce i jakże bliskie rozważaniom Simone Weil. Wagę pokrewieństwa sygnalizuje m. in. niedawna publikacja Wydawnictwa UJ pod redakcją prof. Doroty Siwior „Zagajewski. Poezja rozmawia z filozofią”, a w szczególności artykuł „Adam Zagajewski wobec Simone Weil”, którego autorka prof. Joanna Zach przybliża złożoną zbieżność tropów w twórczości poety i francuskiej mistyczki. Poniższy wiersz, zainspirowany enigmą Simone Weil, powstał z górą trzy dekady temu podczas pobytu Adama Zagajewskiego na emigracji:

"Simone Weil patrzy na dolinę Rodanu"

„…odnalazłem ją przed domem, siedzącą na pniu drzewa
i zatopioną w kontemplacji doliny Rodanu…”
Gustave Thibon

Nagle ona przestaje cokolwiek rozumieć,
tylko patrzy:
w ziemi otwiera się dolina Rodanu,
wyżej pojawiają się stare wioski,
szerokie pismo winnic, studnie pełne pragnienia.
Platany budzą się ze snu,
koguty podejmują wytrwały marsz,
jastrzębie wracają do nieba
i ona nieomal widzi lekkie oddechy skowronków,
kopce niesione przez czarne krety,
dachy chłopskich domów, orzechy,
kościoły o wieżach skręconych jak liście tytoniu,
ciemne plamy dojrzałego zboża, błyski kos;
winogrona leżą w wiklinowych koszach,
śmierć chowa się w cieniu jałowców
i wojna jest blisko.
W dole płynie rtęć szerokiego Rodanu
niosąc barki i czółna
i jedną minutę przebaczenia,
jedno mgnienie szczęścia,
oliwkę nicości.


[z tomu "Płótno"]

*

Roberto Calasso: W XX wieku można usłyszeć osamotniony głos, który w sposób jasny i niezłomny rozpoznał proces doprowadzający społeczeństwo do stania się głównym i najpotężniejszym przesądem, z jakim mamy dziś do czynienia – głos Simone Weil. [„Nienazwana teraźniejszość”, 2019]

*

Niemiecki jezuita Hans Waldenfels w publikacji „Chrystus a religie” (2004) dokonał analizy miejsca i roli chrześcijaństwa w dobie pluralizmu religijnego. Przywołując Bubera, Rosenzweiga i Levinasa podkreślał relacyjny wymiar dialogu między religiami; chodzi o to, abyśmy ciągle patrzyli na inne religie z naszej perspektywy, a jednocześnie z ich punktu widzenia na naszą własną drogę, wytyczoną przez Jezusa Chrystusa. Wskazał na towarzyszący tendencjom sekularyzacyjnym głos mistyki (coraz częściej wypływający spoza chrześcijańskich źródeł), a z perspektywy historycznej odnotował: Walka w świecie i walka o wolność łączyły się z kontemplacją. Do takich nauczycieli zaliczali się klasyczni mistycy z początku czasów nowożytnych, Ignacy Loyola z Ćwiczeniami Duchowymi, św. Teresa z Avila z opowieściami, św. Jan od Krzyża z duchowymi pieśniami, Mistrz Eckhart z kazaniami i traktatami, wreszcie inni przedstawiciele mistyki nadreńskiej i niderlandzkiej. Dołączają do nich mistycy naszych czasów: Charles de Foucauld, Simone Weil, Madeleine Delbrêl i inni.