Kategoryczna w postawie i poglądach, niejasna w odbiorze, nurtująca i drażniąca… czytana, poznawana, odkrywana.

Jeśli przyjmiemy, że indywidualny los pozostaje w dynamicznej relacji względem zdarzeń rozgrywających się w konkretnej czasoprzestrzeni, to biografia Simone Weil wpisuje się w ten model wzorcowo. Urodzona w 1909 roku w Paryżu w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, dorastała w pełnej miłości atmosferze. Uczęszczała do Lycée Henri-IV, gdzie jednym z nauczycieli był Emil Chartier (alias Alain), pod okiem którego wraz z przyjaciółką i przyszłą biografką Simone Pétrement, ćwiczyła się w sztuce eseju.

Studia w prestiżowej l’École normale supérieure to czas coraz intensywniejszych aktywności o charakterze prospołecznym, a właściwiej: proludzkim, ku czemu istotnym – choć zapewne niejedynym – impulsem wydaje się być stan opisany w Liście do o. Perrin, jako „stały smutek, który los na zawsze złączył z moją wrażliwością, smutek […] pochodzący ze wszystkich nieszczęść naszej epoki, i ze wszystkich nieszczęść ubiegłych stuleci.”

Etap ten wypełniały gorączkowe debaty i zaangażowana praca intelektualna, co znalazło wyraz w ogłaszanych artykułach. Ich tytuły brzmią symptomatycznie: „Życie i strajk hutników”, „Zwycięstwo metalowców”, „List do pewnego inżyniera, dyrektora fabryki” (powstałe w 1936 roku w podczas burzliwych strajków robotniczych) czy „Doświadczenia z życia w fabryce” – tekst z roku 1941, zawierający opis własnych obserwacji poczynionych podczas dobrowolnej pracy na stanowisku frezera w fabryce Renault. Odnotowała tam między innymi: „…przyszłość człowieka, który pracuje w fabryce jest pusta, bo nic nie da się przewidzieć i bardziej nieżywa niż przeszłość, bo następujące po sobie chwile są ze sobą identyczne jak tik-tak zegara.” Użyta metafora trafnie oddaje jej wyczulenie na napięcia wynikające z dyktatu czasowości, z praktycznie i odpowiedzialnie pojmowanego bycia w czasie, ersatzu wieczności

Powyższa refleksja przemówi językiem uniwersalnym w „Zakorzenieniu” – raporcie pisanym dla Komitetu Wolnych Francuzów, a ogłoszonym drukiem dzięki zabiegom Alberta Camus sześć lat po jej śmierci. Niemal dekadę później, z inicjatywy Instytutu Literackiego powstanie pierwszy polskojęzyczny „Wybór pism” w tłumaczeniu Czesława Miłosza, obejmujący teksty z „Zakorzenienia” oraz fragmenty zorientowanych na metafizykę „Zeszytów”. Miesięcznik „Życie” poświęci temu wydarzeniu lapidarny szkic, konkludując: „Twórczość Simone Weil była nerwowa, pośpieszna, jakby w przewidywaniu krótkiego pobytu na ziemi, fragmentaryczna, jednak wedle zgodnej opinii najświatlejszych umysłów genialnie odkrywcza.” Prawdopodobnie ów trudny do sklasyfikowania, nasycony doświadczeniem mistycznym geniusz Simone Weil sprawia, że recepcja jej wielowymiarowej spuścizny stanowi wyzwanie. Powstaniu strony Klub Simone Weil towarzyszy wiara w możliwość dalszego, owocnego namysłu nad poruszanymi przez francuską myślicielkę kwestiami.